wtorek, 19 lutego 2013

PIES A DZIECKO - jak wybrać rasę?


Na pewno wybrać taką, która będzie odpowiednia DLA CIEBIE. Na to pytanie na pewno nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zarówno owczarek kaukaski może znosić ciąganie za futro przez dwulatka, jak yorkshire terier może go ugryźć za to samo.

źródło obrazka

Zazwyczaj w artykułach na ten temat bierze się pod uwagę jedynie bezpieczeństwo dzieci. Pies odpowiedni do dzieci = pies, który nie skrzywdzi dziecka. Ja chciałabym jednak oprócz tego uwzględnić potrzeby samego psa. Moim zdaniem pies odpowiedni do domu z dzieckiem to taki pies, który będzie w nim szczęśliwy i zrelaksowany, dzięki czemu również bezpieczny.



Jest kilka aspektów, które moim zdaniem powinien rozważyć każdy, kto chce psa a ma lub będzie miał w domu małe dziecko. Nie uznaję czegoś takiego jak kupowanie psa dla małego dziecka. Dziecko szybko urośnie, a pies jakiego wybraliśmy będzie takim przez kilkanaście lat. Należy brać to pod uwagę i NIGDY NIE TRAKTOWAĆ PSA JAKO DODATKU DO DZIECKA. Nie powinniśmy wybierać psa ze względu na dziecko czy pod kątem dziecka, a jedynie biorąc je pod uwagę. Pamiętajmy: pies jest DLA NAS i będzie z nami przez najbliższe 13 lat. Dziecko w tym czasie bardzo się zmieni, podrośnie.

Nie myśl sztampowo. Nie kieruj się modą. Dopasuj psa do siebie.

To, co na pewno mogę polecić, to nie ograniczaj się do tego co jest aktualnie popularne i modne. To najgorsze co możesz zrobić. Labrador, golden, beagle czy york – są bardzo popularne do domów z dziećmi. I pewnie słusznie...
źródło obrazka

Jednak bardzo popularne są również z nimi problemy, wnikające z braku dopasowania. Nie obracaj się TYLKO wśród najpopularniejszych ras. Nie ma psa uniwersalnego, odpowiedniego dla każdego. Takiej rasy jeszcze nie wymyślono. Modne rasy zawsze są krzywdzone przez błędnie podjęte decyzje. Myślisz sobie: "tyle osób ma labradora, to ja też mogę, dam sobie radę". A nie wiele wiesz o tej rasie i nie zdajesz sobie sprawy, jakim kłopotem może okazać się ten pies, jeśli nie spełnisz JEGO OCZEKIWAŃ. Bo właśnie o oczekiwaniach psa często się zapomina. Na decyzjach podejmowanych w ten sposób zawsze cierpią przede wszystkim psy, ale również ludzie, użerając się z najprzeróżniejszymi problemami behawioralnymi wynikającymi z niedopasowania psa do rodziny.
Labradory do adopcji, pod opieką fundacji PRIMA
Dlatego wybierając psa „pod dziecko” najpierw dopasuj go dla siebie, a dopiero potem zweryfikuj, czy bez problemu będzie w stanie stworzyć udana relację również z Twoim dzieckiem. Wybierz rasę psa w sposób tradycyjny, czyli analizując poszczególne aspekty posiadania psa – ale przy każdym z nich na chwilę się zatrzymaj i wyobraź trudności, jakie mogą wynikać z podwójnych obowiązków: opieki nad dzieckiem i psem jednocześnie lub dysfunkcje związane z charakterem zwierzęcia czy wychowaniem dziecka.

Zastanów się, czego oczekujesz od psa i co możesz zaoferować psu od siebie, mając (lub planując) dziecko. To kluczowe.

O JAKIM PSIE MARZĘ?

Na to pytanie odpowiedz sobie najpierw. Może masz już wybraną rasę? Ja np. marzę o kilku: czarny terier rosyjski, dog arlekin, dandie dinmont terier, airedale terier itp. Każda z nich jest inna, ale każda mi się podoba. Jeśli miałabym wybierać, musiałabym przeanalizować wiele aspektów i na końcu zdecydować. Jeśli masz już jakieś typy, to ten punkt masz z głowy.
Jeśli nie, to zastanów się czy chcesz by był to pies duży, średni czy mały. Czy zależy Ci aby był raczej spokojny i stonowany,  czy właśnie by miał pełno energii i chęci do zabawy.
źródło obrazka

Jeśli chcesz żywego, energicznego psa to weź pod uwagę, że pies „z ADHD” będzie zapewne super kompanem do zabaw z dzieckiem (wspólne bieganie, aporty, rower  itp.), ale psy o żywym temperamencie bardzo łatwo się pobudzają. Przy żywotnym dziecku możesz mieć problem z wyciszeniem i kontrolowaniem takiego psa. Dlatego najprawdopodobniej posiadanie go będzie wymagać od ciebie szkolenia bądź zwiększonej tresury. Pobudzony pies w momencie ekscytacji czy podniety czasami może nie zapanować nad swoim zachowaniem i np. nieświadomie ugryźć dziecko zamiast piłki czy jak dziecko skacze.
źródło obrazka
Weź też pod uwagę wakacje. Dużo łatwiej podróżować z małym psem, niż z psem dużym. Uwzględnij również to, jakim samochodem jeździcie i czy jest tam miejsce dla dziecka, psa i jeszcze na bagaże. To wydaje się być przesadą, ale właśnie takie detale przysparzają w przyszłości sporo problemów logistycznych. Oczywiście weź też pod uwagę warunki mieszkaniowe.
źródło obrazka


ILE CZASU ZNAJDĘ DLA PSA?

Od tego zależeć będzie wiele dalszych cech, jakie pies posiadać powinie lub nie.
Np. jaki rodzaj włosa/sierści mieć powinien. Pies długowłosy jest miły w przytulaniu, ale wymaga częstszej pielęgnacji: czesania (zazwyczaj codziennego i po każdym spacerze) oraz kąpieli. Jeśli jednak wiesz, że nie będzie ci się chciało czesać psa codziennie – wybierz psa szorstkowłosego lub krótkowłosego. Jednak pamiętaj, że gdy wybierzesz psa z włosem krótkim, to w całym domu możesz spodziewać się wszechobecnych powbijanych w meble, ubrania czy dywany włosków. Takie pieski gubią włosy przez cały rok i to dość obficie – ja teraz już wiem, że kolejny Jack będzie na 100% szorstkowłosy ;). Jeśli zdecydujesz się na psa szorstkowłosego, to pamiętaj, że jego pielęgnacja (co prawda rzadsza) będzie dosyć kosztowna. Dziwi mnie np. kiedy widzę skołtunionego yorka na spacerze z matką dwójki małych dzieci. Nie rozumiem tego. Jeśli nie ma czasu go wyczesać, to czy w ogóle ma dla niego czas? A jeśli jej się nie chce, to dlaczego go po prostu nie ogoli? Czemu wybrała tak wymagająca rasę? Przecież piesek ten wygląda na bardzo zaniedbanego…
źródło obrazka
W tym miejscu weź też pod uwagę wymagania ruchowe psa oraz czy jest to pies, którego możesz spuścić ze smyczy na dłuższym spacerze, czy raczej nie powinien biegać luzem (z uwagi na np. inne psy czy obcych ludzi). Są rasy, które słabo tolerują obcych lub inne psy (np. tosa inu) - trzymanie silnego psa na smyczy może być nie wygodne podczas spacerów z dzieckiem. Czy pies ma chodzić przy wózku i to będą jego jedyne wyjścia, czy np. będzie mógł aportować i bawić się z innymi psami. A być może tylko pilnować posesji biegając po grodzie? To wszystko są bardzo ważne kwestie, dlatego, że zupełnie inaczej zachowuje się osobnik wybiegany i wypoczęty, zrelaksowany niż niewybiegany i zestresowany. Każdy pies, każdej rasy – jeśli nie ma zapewnionej odpowiedniej dawki ruchu i bodźców – będzie nadwrażliwy, "nadaktywny" lub wręcz przeciwnie: popadnie w depresję i będzie drażliwy.
DLATEGO TO JEST KLUCZOWE przy wyborze psa (nie ważne, czy masz dziecko czy nie): czy jesteś w stanie zapewnić mu dokładnie to, czego on potrzebuje?

Nie masz ochoty na długie spacery z psem i zabawy z piłką? Zrezygnuj z labradora, zastanów się nad mopsem.
źródło obrazka

STEREOTYPY

Niektóre rasy są w pewnym sensie predysponowane do domów z dziećmi. Jednak wiele rodzin decydując się na takiego psa nie bierze pod uwagę wielu niedogodności jakie mogą ich spotkać, albo spotkać psa. Wynika to z braku wiedzy na temat tych psów. Działa to też w drugą stronę: kierując się stereotypami nie bierzemy w ogóle pod uwagę ras, które mogłyby być wspaniałymi przyjaciółmi dzieci. Jednak ich wygląd czy historia nie pozwalają nam myśleć o nich w ten sposób. Ja wzięłam pod lupę 3 takie rasy.

Labrador / golden retriever

Wielokrotnie zdarza się, że rodzina kupuje labradora lub golden retrievera, bo wydaje im się, że to będzie idealny pies dla nich z definicji. Przecież to „pies do dzieci”! Zapominają jednak, że to rasa psów wodnych, stworzonych do aportowania, polowania itp. To jest w ich naturze. Potrzebują bardzo dużo ruchu i atencji – nie bez powodu są tak wspaniałymi sportowcami (agility) czy psami-przewodnikami. Nie wolno lekceważyć takich cech – taki pies nie będzie się czuł dobrze zepchnięty na drugi plan w domu z małym dzieckiem, gdzie wszystko co zrobi będzie „fe” albo „be”. Rasy te zyskały popularność bo nie wykazują agresji, uwielbiają się bawić, pływać, skakać, aportować czy biegać za rowerem. No idealnie. Ale co w momencie, jak nie będziesz mieć dla nich czasu? Najczęściej wyładowują swoją frustrację i energię gryząc meble i ubrania podczas nieobecności właścicieli. To naprawdę częsty przypadek.

Poniżej przestawiam filmik zamieszczony przez Jacka Gałuszkę (znany behawiorysta) pt. „Labrador Demolka”. Co prawda nie dotyczy to sytuacji z dziećmi, nie jest też wynikiem zaniedbania obecnych właścicieli, gdyż pies jest 2 tygodnie wcześniej adoptowany. Ale zobaczcie, jakie „zabawy” sobie wymyśla, gdy chce zwrócić na siebie uwagę:

Oto fragment wypowiedzi pana Jacka: Wiele aktywnych psów, takich jak niektóre labradory, ma po prostu problemy z wyciszaniem się."
Na forum o rasie labrador jest otwartych 34 wątki na ten temat…
Zamieściłam ten filmik by pokazać, jakie problemy można mieć z psem („nawet” labradorem), który nie ma wystarczającej atencji.
Inne wady retrieverów: wydzielają bardzo intensywny "psi" zapach, chlapą po wypiciu wody z miski, są sporych gabarytów (30-40 kg), nie wychowane bardzo ciągną na smyczy (a są silne!), mogą przewrócić małe dziecko w zabawie, zjada wszystko (łatwo tyje ale i wynajduje świństwa na spacerze, które z chęcią zje), ma podatne na infekcje uszy, kocha wodę i z chęcią "wytapla się" nawet w najmniejszej kałuży. Więcej znajdziesz TUTAJ

Yorkshire terrier

Kolejnym popularnym wyborem jest Yorkshire terier. Szczególnie, gdy mamy w domu córcię ;) Ten wybór wydaje się być oczywisty – mały piesek nie zrobi przecież dziecku krzywdy a córcia będzie sobie mogła go zabierać na dwór z koleżankami i jak trzeba – wziąć psa na ręce. Tak pragnie yorka przecież!

Najczęściej efektem takich motywacji jest nadwrażliwy, mocno niepewny siebie piesek, który przez fakt nieustannego noszenia na rękach przez dziecko i "chronienia" przed większymi psami podczas szczenięctwa stał się antypatyczny i agresywny do innych psów. TO KARYGODNY BŁĄD. Każdy pies jest psem – czy york, czy dog. Ich język, mowa ciała są identyczne. To nie jest jakiś inny gatunek i nadchodzący olbrzym nam yorka nie połknie! Takie rzeczy należy wytłumaczyć dziecku, które niestety (nieświadomie) myli małego yorka z maskotką. Dziecko nie odróżnia jeszcze, że wzrost nie czyni pieska innym stworzeniem. Jego potrzeby są podobne, co potrzeby innych psów.
mały york podczas socjalizacji z Cesarem Millanem (źródło)
Biorąc yorka na ręce powodujemy, że:

  • york czuje, że nadchodzący pies stanowi niebezpieczeństwo i MY się boimy (to jest błędna informacja, jaką pies dostaje od nas)
  • york czuje, że stoimy po jego stronie względem zagrożenia – staje się pewniejszy siebie
  • york patrzy na „przeciwnika” (który stał się przeciwnikiem a nie kolegą tylko i wyłącznie dzięki naszemu zachowaniu) z góry, a to niedobrze. Na ogół patrzenie z góry rodzi konflikt…
  • awantura gotowa. Oczywiście ze strony naszego malca jako prowokatora.
Taki noszony na rekach biedak nigdy nie ma okazji normalnie, po psiemu przywitać się z kolegą, zapoznać i samemu zadecydować czy się bawimy czy rozchodzimy. Jest uczony, że każdy nadchodzący pies na pewno stanowi zagrożenie. 

Piszę o tym aby pokazać, jak wiele osób nie ma elementarnej wiedzy o psach w ogóle, a decyduje się na wcale niełatwą rasę chyba tylko ze względu na jej rozmiar i wygląd.
Zanim kupimy jakiegokolwiek psa (np. yorka) poczytajmy trochę o rasie i zastanówmy się, czy to dobry pies dla nas.

Oto fragment historii rasy Yorkshire terrier:
„Prostym biednym ludziom nie wolno było posiadać dużych psów. Istniało więc zapotrzebowanie na małego mocnego psa obdarzonego nieco agresywnym charakterem, którego można było używać do zwalczania plag szczurów i myszy. W ten sposób rozwinęło się wiele ras terrierów. Niektóre z nich były przodkami obecnego Yorkshire terriera. (...)
Yorków używano do tępienia szkodników w przędzy, wyrobach włókienniczych, później także w kopalniach i młynach. Anglicy z polowania swoich psów na szczury uczynili sport. Na niewielkiej arenie yorki musiały pokonać jak najwięcej szczurów w określonym czasie. (...)
To, co w rasie Yorkshire terrier jest całkowicie nietypowe dla miniaturowych psich ras to fakt, że nie powstała ona wskutek kaprysów dam. York wywodzi się z najuboższych dzielnic robotniczych. Stąd w charakterze psów tej rasy odnajdujemy takie cechy, jak: zuchwałość, żądza działania i duch walki. (...)”

Oczywiście historia tej rasy rozpoczęła się w XIX w. i jej charakter oraz przeznaczenie znacznie się zmieniły, jednak nie należy lekceważyć w jakim celu rasa powstała, ponieważ bardzo często pewne cechy pozostają nadrzędne, pomimo ich znacznego złagodzenia.

Miałam 2 suki tej rasy i wiem, że to wspaniałe, inteligentne psy, które mają co najmniej takie potrzeby, jak każdy inny terier. Uwielbiają biegać, tarzać się w piachu, bawić piłką i polować ;) Moja suka co roku na działce przesiadywała pod drzewem orzecha z głową zadartą do góry, bo kiedyś widziała tam wiewiórkę :)

Inne wady yorka: wymaga codziennego czesania bo łatwo się kołtuni, często choruje na serce i tchawicę, jest wrażliwy i może się bronić, dziecko łatwo może go skrzywdzić (york ma "delikatną konstrukcję"), dziecko może nie mieć respektu do tak małego pieska. bywa nadmiernie hałaśliwy

Poza tym mówi się, że im mniejszy piesek, tym mniej jest cierpliwy i mi się wydaje, że jest w tym sporo prawdy! Jak obserwuję zachowanie budzących olbrzymi respekt molosów, to wydaje mi się wręcz, że to takie powolne "krówska". Patrzą na wszystko z góry i „są ponad wszystkim”. Da się to zauważyć w momencie, jak podchodzę do takiego kolosa z Lolką, która jest najeżona (na wszelki wypadek, by pokazać jaka jest wielka) a on kompletnie nie zwraca na nią uwagi. Właściciel takiego molosa mówi mi najczęściej, że „on nie przejmuje się drobiazgami” :)
źródło obrazka
Z kolei małe pieski często są wrażliwsze (np. na ból) i nie czują się komfortowo w towarzystwie dziecka, które nie potrafi jeszcze w pełni koordynować swoich ruchów i zachowań. Częściej czują się zagrożone i starają się bronić. Oczywiście kłapnięcie ratlerka będzie mniej niebezpieczne niż np. amstaffa - za to piesek budzi w dziecku mniejszy respekt i częściej może być prowokowane lub traktowane jak zabawka.
Autor obrazka: Petras Gagilas, źródło obrazka

Wybierając psa i mając na uwadze małe dziecko naprawdę musimy rozważyć mnóstwo rzeczy (zarówno bazowych, jak sierść, ruch itp.) jak i hipotetycznych (brać pod uwagę najprzeróżniejsze sytuacje).

Bullterrier

Zdziwicie się tym co napiszę, ale podobno bulterier jest idealnym towarzyszem zabaw z dziećmi. Nie należy jednak zapominać, że pies ten (z racji swojej siły i charakteru) wymaga doświadczonego opiekuna. Kiedyś czytałam bardzo dobrą książkę nt tej rasy (Dieter Fleig "Bullterier"). Świetnie była opisana tam historia i charakter tych psów. Pomimo faktu, że były hodowane do walk podkreślano, że absolutnie nie było możliwe dopuszczenie agresji w kierunku człowieka. Oto fragment książki:
"Jeszcze coś ważnego, wobec człowieka musiał być zawsze przyjacielski, nie mógł w żadnym wypadku skierować swojej broni przeciwko człowiekowi gdyż przy całej swojej sile i morderczym instynkcie byłby nie do powstrzymania. Któż opiekowałby się psem w przerwach między rundami, kto pomógłby odnowić siły, gdyby rozbudowana w walce agresywność skierowała się w końcu przeciwko człowiekowi? Tak więc łaskawa dobroć w stosunku do ludzi jest istotną cechą wyhodowanego dla walk zwierzęcych "gladiatora" (...) Określenie "pies bojowy" spowodowało zamęt w ludzkich umysłach i należy to traktować jako nieszczęście dla tej rasy. (...) własnie pies bojowy jest szczególnie przyjacielski wobec człowieka, szukający jego uczucia i dający mu w zamian miłość (...) Nie znam bardziej odpowiedzialnego towarzysza zabaw dziecięcych, który z nieskończoną cierpliwością poddaje się różnorodnym poleceniom dzieci w czasie zabawy. Naturalnie dla harmonijnej zabawy w pokoju dziecięcym musi być spełniony podstawowy warunek: mądre wychowanie dziecka i psa."

I rzeczywiście bulteriery które poznałam to kipiąca radość i energia – ale połączona z ogromną siłą. Zaszufladkowane jako „psy agresywne” wcale wg mnie takie nie są. Są po prostu bardzo silne. Walki psów zostały zakazane, hodowla toczy się w innym kierunku i cechy tej agresywności w stosunku do innych psów też już zanikają. Natomiast więź z człowiekiem jest ogromna. Dodatkowo są to psy szalenie odporne na ból – co też jest pożądaną cechą w przypadku współegzystowania z małym, nieobliczalnym dzieckiem.
źródło obrazka
Potwierdza to poniższa wypowiedź hodowcy tej rasy: 
,,Bulterier i dziecko. Często pojawiają się pytania na temat stosunku bulterierów do dzieci. Czy mając lub planując dzieci, można sobie pozwolić na bulteriera? W moim domu bulterier pojawił się, kiedy moja córka zaczynała chodzić. W tej chwili córka ma już 12 lat, a stado bulterierów rozrosło się do 8 sztuk w domu. Nigdy nie zdarzyło się, żeby którykolwiek bulterier ugryzł czy chociażby warknął na dziecko – owszem zdarzały się zadrapania i siniaki, ale były one raczej efektem szalonych zabaw i wspólnych wariacji, niż agresji ze strony psów. Należy zdawać sobie sprawę, że bulteriery są psami silnymi i nie do końca świadomymi własnej energii – dlatego też wszelkie kontakty z dziećmi należy kontrolować i absolutnie nie wolno pozostawiać dziecka i bulla samego, niedopuszczalne jest również wypuszczanie dzieci na spacer z dorosłymi bulterierami – świadczy to tylko i wyłącznie o lekkomyślności i braku odpowiedzialności ze strony rodziców. Przy zachowaniu podstawowych zasad współżycia dziecka z psem, nie widzę żadnych przeciwwskazań, dla których bulle i dzieci nie mogłyby szczęśliwie i radośnie żyć pod jednym dachem. Mimo swojej złej opinii bulteriery kochają ludzi. Są psami radosnymi i otwartymi na świat. Radośnie witają gości i najczęściej większym problemem dla właściciela bywają ich entuzjastyczne powitania, niż agresja czy próby ataku. Należy zdecydowanie i głośno mówić o tym, że żaden bulterier nie ma prawa być agresywny w stosunku do człowieka.(...) Należy zdać sobie sprawę, że owszem bulle mają za sobą lata niechlubnej historii i faktycznie zostały wyhodowane do walk, ale nigdy, przenigdy nie miały swojego potencjału i możliwości kierować przeciwko człowiekowi.” Anna Karniewska-Murgała, Hodowla „Anivellen Bull Terriers & Bulldogs” 
źródło


fot. Anna Kaniewska-Murgala, hod. Anivellen Bull Terriers & Bulldogs
Whole Lotta Love Buteo, (wł. Anna Kaniewska-Murgala) z Zosią, fot. Jacek Smolak

Oczywiście nie zachęcam tu nikogo do bezmyślnego kupowania bulteriera - jednak na tym przykładzie doskonale widać, jak czasami stereotyp potrafi zamaskować piękne cechy danego zwierzęcia i dlaczego warto zawsze dowiedzieć się więcej na temat interesującej nas rasy.
Inne wady bullterriera: nieświadomy swojej siły (może niechcący skrzywdzić dziecko), ma ogromne pokłady energii, może nie akceptować innych psów, lubi skakać, gubi sierść, która wbija się wszedzie.

Kiedyś, na wystawie w Nowym Dworze Mazowieckim byłam świadkiem sceny, która doskonale obrazowała nieświadomość bulka z własnej siły. Dziewczyna wystawiała swoją sukę i wygrały całą stawkę. Dziewczyna się bardzo ucieszyła i chciała nagrodzić suczkę smakołykiem. Sunia podłapała radość opiekunki i w przypływie tej ekscytacji sięgając po smakołyka ugryzła ją tak mocno, że całą dłoń miała we krwi. Ja byłam w szoku, natomiast ta dziewczyna przejmowała się jedynie tym, by nie ubrudzić białej suki przed wyjściem na porównanie :) W rozmowie po występie powiedziała mi, że to się czasami zdarza, że pies nie zrobił tego specjalnie...

Także czy to będzie York, czy labrador czy bulterier – najważniejsze jest to, czy odpowiednio wychowamy nie tylko psa, ale i dziecko. Nie zgadzam się z tym, że to pies bezwarunkowo ma być cierpliwy do dziecka, a samo dziecko może robić z psem co chce. Chyba żaden pies nie zniósłby takiego układu i o żadnym nie można powiedzieć, że się do tego nadaje. Ważne jest, by dziecko też przestrzegało WIELU żelaznych zasad i przede wszystkim respektowało psa.


Pies i dziecko partnerem?

Spotkałam się wielokrotnie z podejściem, że pies nie ma prawa warknąć na dziecko. Ja warknięcie psa traktuję jako ostrzeżenie. Nie widzę sensu karania psa za to, że „ostrzegł”. Przecież następnym razem może nie ostrzec (skoro to jest złe) tylko od razu ugryźć. Jeśli pies ostrzega w ten sposób dziecko przed czymś, co robi – trzeba nauczyć dziecko, że ma tego nie robić! Jeśli natomiast nie podoba nam się, że pies w danym momencie warknął na dziecko – nauczmy psa, aby tego nie robił. Weźmy na przykład sytuację taką: pies leży na fotelu, na które chce wejść dziecko. Przecież ma do tego prawo! Jeśli próbuje wejść na ten fotel a pies warknie – nie karćmy psa za to. Sprawmy, aby zszedł dobrowolnie. Nauczmy go komendy „zejdź”, niech to zrobi, damy nagrodę. Niech pies nauczy się ustępować dziecku, ale w pozytywny sposób. Nagradzajmy go za to.
Tak samo częstą sytuacją jest, że pies warczy przy misce z jedzeniem. Po pierwsze nauczmy dziecko, że jak pies warczy to nie wolno go drażnić. Niech dziecko respektuje te ostrzeżenia. Nie możemy jednak pozwolić psu na to, by stwarzał zagrożenie przy codziennych czynnościach. To co ja bym zrobiła, to poprosiła dziecko by odeszło, ale by dało psu kawałek mięska obok miski (nie od razu, aby nie była to nagroda za warkniecie). Niech stopniowo dziecko podrzuca pieskowi smakowite kąski aż swobodnie będzie mogło przebywać przy jedzącym, niezestresowanym psie.
źródło obrazka
Jeśli jednak uznamy, że z naszym psem to się nie uda lub nie mamy tyle cierpliwości – po prostu dajmy psu karmę jak dziecka w pobliżu nie ma. Nie prowokujmy sytuacji! Warto zaangażować dziecko w wychowanie psa. Można to zrobić naprawdę wcześnie. Pies musi wiedzieć, że dziecko nie stanowi zagrożenia, że nie chce mu z tej miski nic zabrać.

Niestety często się zdarza, że pies jest nadmiernie karcony za swój stosunek do dziecka, co tylko wzmaga jego niechęć czy nienawiść. W takich sytuacjach należy myśleć perspektywicznie: trzeba postarać się zbudować miedzy nimi realna więź, a najlepszym na to sposobem będzie zabawa połączona z elementami tresury.
Reasumując: traktujmy warknięcie jako ostrzeżenie a nie jako coś złego. Starajmy się robić tak, by pies i dziecko byli partnerami. Pies z natury czuje, że dziecko to członek rodziny, ale słabszy. Najsłabszy. Jeśli ma silny charakter, nie będzie się zbytnio dzieckiem przejmował i będzie próbował dać mu to do zrozumienia. Nie powinniśmy na to pozwalać i dlatego tak ważna jest tresura psa i jednoczesne wychowanie dziecka. Powinni się oni wzajemnie szanować.
źródło obrazka
Często jednak zdarza się tak, że pies w stosunku do dziecka jest opiekuńczy. Tu też należy zachować czujność: dzieci czasami tracą kontrolę i to wykorzystują.


Moje suki w stosunku do dzieci są bardzo ok. Nikita je uwielbia. Jak widzi dziecko na ulicy to zawsze podbiega, przewraca się na plecy i czeka na zainteresowanie malca. Dziecko może z nią robić co mu się podoba, ale… nie dotykać w boki. Nikita przeszła kiedyś bardzo poważne zapalenie płuc. To była dla niej koszmarnie ciężka i bolesna choroba (opisałam ją TUTAJ). Jest więc prawdopodobne, że nadal coś ją tam boli lub po prostu ma niemiłe wspomnienia z tą partią ciała. Nienawidzi, jak ją się tam dotyka. Dlatego zawsze jesteśmy szczególnie czujni, jak moja niespełna dwuletnia siostrzenica bawi się z nią.


Tutaj Nikitka zachęca synka przyjaciółki do pieszczot :)
Lola z kolei umiarkowanie lubi dzieci. Znaczy to, że da się pogłaskać, przytulać itp., ale jest nieco niespokojna. Jeśli np. bawię się z siostrzenicą w podrzucanie czy „kółko graniaste” w obecności Loli,  to widzę natychmiastową ekscytację. Zaczyna lekko dyszeć, merdać ogonem i „polować” na Laury stopy czy nogi lekko je podgryzając. Lola jest pieskiem bardzo reaktywnym. Potrafi spać, a jak się wyjmie piłkę natychmiast się pobudza. Robi to, co ja i zawsze kiedy ja. Jeśli w jej otoczeniu jest zabawa, ona też ma na to ochotę. Dlatego przy Loli mam tym bardziej wzmożoną czujność.

Lola poznająca niemowlę

I teraz nawiążę do powyższego: pies wychowany przy małych, ruchliwych dzieciach często jest bardziej pobudliwy. W przypadku rodziny z małymi dziećmi zawsze coś się dzieje – spacery, zabawy, szaleństwo, goście, śmiech, klocki, piłki, skakanie, wrzaski, piski, śmiechy, płacz, kłótnia itp. Wrażliwy pies nie przejdzie obok tego obojętnie. Pies tej samej rasy wychowany w spokojnym domu często będzie inny niż ten, który wychowuje się w domu gdzie cały czas coś się dzieje. To wszystko trzeba uwzględnić przy wyborze rasy.

I teraz wracając do tego wyboru: Tak naprawdę każda rasa psa jest możliwa do wychowania w domu z dziećmi. Jedne rasy jednak nadają się do tego bardziej - inne mniej. Wszystko zależy od tego, jakie mamy doświadczenie w wychowaniu psa i co jesteśmy w stanie mu zapewnić. Ważne jest też, w jakim wieku mamy dziecko. W przypadku wielu ras potrzebne jest odmienne podejście. Większy pies może łatwiej znosić bezlitosne zachowania malucha (ciągnięcie za sierść czy ucho), ale może wyrządzić mu dużo większą krzywdę, jak już się zdenerwuje. Spokojny pies będzie mniej problematyczny na co dzień, ale być może mniej cierpliwy na wszędobylskiego malucha, który non stop będzie coś od niego chciał, niż np. radosny Jack Russellek. Z drugiej strony Jack Russell może bardzo łatwo się ekscytować i pobudzać zabawą dzieci. Wesoły i niekonfliktowy labrador będzie się pięknie bawił z dziećmi, jednak niewybiegany może stwarzać inne problemy. Bokser (radosny z natury) może wyrządzić dziecku krzywdę podczas zabawy np. przewracając je, podczas gdy york tego nie zrobi. Ale z kolei york może być wrażliwszy i się odgryźć, z racji swojego niewielkiego rozmiaru. I tak w kółko. To, co będziemy mogli odpuścić shi-tzu już niekoniecznie powinniśmy odpuścić bernardynowi.

Jak zatem wybrać odpowiednią rasę?

Dlatego wybierając psa do domu z dzieckiem, musimy zastanowić się nad jego wyborem 2 x bardziej, biorąc pod uwagę więcej kryteriów wyboru i dodatkowych kwestii.  Jeśli po dokładnym sprawdzeniu tematu nadal mamy wątpliwość – polecam wybrać się do hodowcy (najlepiej takiego, w którego domu są też dzieci). Moim zdaniem hodowca rasy wie o danej rasie najwięcej. Każdy posiadacz psa jest na jego punkcie nieco „zafiksowany” i opisując dana rasę, będzie właściwie opisywał swojego psa, nawet nieświadomie. W przypadku hodowcy zdanie to jest bardziej obiektywne, dlatego, że ma do czynienia z kilkoma osobnikami, które zapewne mają odmienne charaktery (jak każdy pies), ale mimo wszystko pewne cechy wspólne. I to o tych cechach (jako predyspozycjach) należy z nim rozmawiać.

Pamiętajmy, że żaden osobnik danej rasy nie będzie identyczny jak inny. Najpierw wybierzmy rasę, traktując ją jako potencjalne cechy naszego psa, natomiast później należy wybrać odpowiedniego szczeniaka, by następnie odpowiednio go wychować. Szalenie ważne jest, by wybrać psa z dobrej hodowli, gdzie dowiemy się wiele na temat jego rodziców, ich charakteru oraz zdrowia. Wiele cech jest dziedzicznych i nie można ich lekceważyć. Nie można również lekceważyć warunków, w jakich piesek spędził pierwsze tygodnie swojego życia, które determinują w dużym stopniu jego późniejsze zachowanie (polecam artykuł „ ZAKUP PSA –czym różni się profesjonalna hodowla od zwykłego mnożenia?”).
Jak już kupimy szczeniaka wybranej rasy, to pamiętajmy, że dziecko także należy nauczyć szacunku do psa. To bardzo ważne. Dziecko to dziecko – będzie próbowało wielokrotnie różnych rzeczy, nawet kopnięcia, by zbadać reakcję psa na takie zachowanie (już kilka razy to przerabiałam). Jeden błąd na tym etapie może nas dużo kosztować  w przyszłych ich relacjach.
źródło obrazka

Teraz trochę faktów:
- każdego roku 4,7 miliona ludzi w USA jest ugryzione przez psa
- większość z tej liczby stanowią dzieci
- 800 tys. amerykanów co roku otrzymuje pomoc medyczną w związku z ugryzieniem przez psa
- dzieci są znacznie bardziej narażone na poważne rany (pomoc medyczna w USA dotyczy ponad 400 tys. dzieci rok rocznie)
- większość ugryzień małych dzieci ma miejsce w trakcie zabawy lub interakcji z zaprzyjaźnionymi psami
- osoby starsze to kolejna najliczniejsza grupa (po dzieciach), której dotyczy temat pogryzienia przez psa 
źródło: AVMA

Aby uniknąć powyższego zawsze powinieneś mieć ograniczone zaufanie zarówno do psa, jak i do dziecka. Nigdy nie wiesz, w jakim aktualnie humorze jest Twój pupil oraz co może zrobić dziecko, co w danej chwili psu się nie spodoba. Pamiętaj, że pies też może mieć gorsze samopoczucie czy się czegoś przestraszyć.
Jedna zasada niezależnie od rasy powinna być przestrzegana bezwarunkowo:

NIGDY NIE ZOSTAWIAJ DZIECKA SAM NA SAM Z PSEM. 
źródło obrazka


Reasumując: po zawężeniu poszukiwań idealnej rasy o wzrost, wagę, typ włosa, wymagania aktywności i upodobania zweryfikuj rasy pod kątem cierpliwości i tolerancyjności czy opiekuńczości do dzieci, porozmawiaj z hodowcą i pozostaje tylko wybrać odpowiedniego szczeniaka :) Kolejność możesz oczywiście odwrócić, w każdym bądź razie weź SWOJE preferencje i wymagania pod uwagę koniecznie!

Jeśli jednak potrzebujesz konkretnych typów, by wziąć pod rozwagę - poczytaj o poniższych (lub podobnych), często proponowanych w internecie rasach: golden retriever, labrador retriever, border collie, owczarek szkocki collie, alaskan malamut, leonberger, duży szwajcarski pies pasterski, bokser, coton de tulear, cocer spaniel angielski, cavalier king charles spaniel, papilon, mops, jack lub parson russell terrier, nowofunland, staffordshire bull terier, pudel, berneński pies pasterski, buldog francuski, petit basset griffon vandeen, buldog angielski.

Najczęstsze błędy popełniane przez niedoświadczone osoby:

  • Decyzja o zakupie psa w momencie, kiedy ma pojawić się dziecko. Lepiej najpierw poukładać sobie życie w nowych warunkach, a dopiero później stwierdzić, czy są jeszcze siły na pieska. Inaczej łatwo przeliczyć się z siłami.
  • Nietrafiony wybór rasy. Brak czasu na odpowiednią pielęgnację albo spacery, zapewniające odpowiednią ilość ruchu dla psa. 
  • Brak czasu na wychowanie psa. Skupiamy się na dziecku, a pies idzie "w odstawkę"
  • Zbyt duża wiara w empatię dziecka. Rodzicom często się wydaje, że dziecko "zrozumie" lub "czegoś nie zrobi" pieskowi. Nieprawda. Bardzo często dzieci traktują psy jak zabawki, gdyż nikt im nie pomaga w zrozumieniu, że to ich przyjaciel, kompan, którego należy szanować.
  • Lekceważenie sygnałów. Zabiegani rodzice nie zauważają narastającego w psie napięcia i w momencie eskalacji dochodzi do incydentu, w efekcie którego pies zostaje oddany. 


PAMIĘTAJ! Jeśli nie zależy Ci na konkretnej rasie możesz zaadoptować psa ze schroniska. Pies podrośnięty lub dorosły ma już praktycznie ukształtowane cechy charakteru i da się w prawie 100% stwierdzić, czy będzie to dobry kompan do zabaw z Twoimi dziećmi. Warto rozważyć taką ewentualność!

A jakie Wy macie doświadczenia / spostrzeżenia w tym temacie? 

32 komentarze:

  1. Ja uważam, ze coś takiego nie powinno w ogóle mieć miejsca, jak kupowanie psa dla dziecka, to nie lalka ani pluszowy miś który morze leżeć w kącie przez miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale jeśli dziecko ma autyzm a pies jest terapeutą i zarazem przyjacielem rodziny ?

      Usuń
  2. I znowu ciekawy temat :) Jestem zwolennikiem wychowywania dzieci ze zwierzętami, ale przede wszystkim należy nauczyć szacunku obie strony, i psa i dziecko. Pies ma być głównie członkiem rodziny, a kontakty dzieci z psami winny odbywać się zawsze pod kontrolą rodzica.
    Pewnego razu podczas wystawy psów podeszła do mnie pani z pytaniem: czy parsony nadają się dla dzieci? Ja w przypływie dobrego humoru odpowiedziałam pytaniem: a czy pani dziecko nadaje się dla psa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super odpowiedź! Właśnie takie proste teksty dają do myślenia. Jak podbiega do Loli (zapiętej na smycz) dziecko i sobie ja beztrosko głaszcze po głowie zupełnie bez pytania, a rodzic na to nie reaguje (kompletnie nieprzejęty) to zazwyczaj pytam: "a jakby ugryzła, to byłaby to moja wina, czy pani?". Zazwyczaj wtedy mama jest nieco zmieszana - ale mam nadzieję, że następnym razem zareaguje i chociaż zapyta. Jeżeli ludzie są zupełnie beztroscy nawet wobec całkowicie obcego psa, to aż strach pomyśleć, jaki brak kontroli byłby z własnym.

      Usuń
  3. U mnie zawsze były psy, co prawda zwykłe podwórkowe kundle. Jak poszłam na wystawę po raz pierwszy miałam z osiem lat, i potem przez kolejne tyle prosiłam rodziców o psa na wystawy. W końcu jak teraz mam , no w tym roku 17 lat, od stycznia posiadam sunię JRT i poza nią od trzech lat suczkę kundla. Sądzę, że psa można kupić "dla dziecka" ale podrośniętego mającego tak koło 15 lat, oczywiście nie może być to pies jedynie dziecka, bo to rodzic nadal ponosi za psa największą odpowiedzialność. Nawet takie dziecko nie wie wszystkiego o psach i może popełniać błędy, które rodzic powinien zauważyć. :)
    W moim przypadku sądzę, że kupili mi szczeniaka, ponieważ widzieli, że starą suką się zajmuję praktycznie tylko ja, nie było tak, że zostawiałam ją w domu, chyba, że było zimno. Spacery zawsze uwzględniałam w miejscach, gdzie pies może pobiegać, ćwiczenia, tresury i inne takie. Jestem zdania , że jeśli widzimy, że nasze dziecko jest odpowiedzialne możemy kupić psa "dla niego" uwzględniając przy tym również naszą pracę z psem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że psa dziecku można kupić nawet znacznie wcześniej, ale "dla dziecka" niech będzie tylko z nazwy. To znaczy niech dziecku się wydaje, że piesek jest jego na zasadzie nauki odpowiedzialności. Też uważam, że wychowanie dzieci z psami jest wspaniałe i szalenie rozwijające. Dziecko może przecież myśleć, że pies jest jego i że ma się nim zajmować. Jednak to rodzice powinni mieć świadomość, że są za psa całkowicie odpowiedzialni i choćby się waliło paliło - muszą Z CHĘCIĄ się nim zająć. Pierwszy pies w moim domu pojawił się na 8-me urodziny. Był to pies całej rodziny, ale ja traktowałam tą sunię specjalnie - gdzieś w głębi duszy czułam się za nią bardzo odpowiedzialna i myślę, że to jej zawdzięczam moja dzisiejszą pasję. Gdyby rodzice nie kupili wtedy psa - skąd mam wiedzieć, czy byłabym nimi tak zafascynowana nadal? A tak po 13 wspólnych latach, 3 kolejnych psach wiem, że psy to moja dożywotnia miłość :)

      Usuń
    2. Ale mam podobnie tyle, że chyba jak już mówiłam u mnie psy są odkąd się urodziłam. Znaczy najpierw był Misiek i za nim jakos nie przepadałam, bo tu ugryzł tu coś, to coś. Potem Szarik się pojawił i od niego zaczęła się moja pasja do psów. Tyle, że dziadyga ma teraz podobnież 18lat i jest ślepy na jedno oko, ale ogólnie zachowuje się jak szczeniak :).

      Usuń
    3. A Szarik to ONek? W rodzinie kiedyś mieli psa w typie ONka na wsi, to miał 21 lat :) Jak szczekał, to go słychać nie było, tylko po ruchu pyskiem można się było domyślić. Super był staruszek...

      Usuń
  4. Ja mam inny problem...4 miesiące temu pojawił się na świecie mój synek, gdy przyjechaliśmy z nim do domu, moja starsza suczka (którą mam ponad 6 lat)zaczęła się nim bardzo interesować - oczywiście pozytywnie. Natomiast po paru tygodniach dostała ciąży urojonej. Podaliśmy leki, przeszło. Kolejna ciąża urojona + dziwne zachowania (znaleźliśmy ją śpiącą na półce lub pod łóżeczkiem małego) pojawiła się ponownie po miesiącu. Kolejny raz podaliśmy leki, przeszło. Kuracje zakończyła 2 tygodnie temu. Zastanawiam się co zrobić, żeby to się nie powtórzyło. Może ma ktoś doświadczenia w tym temacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli Twoja suczka ma tendencje do ciąż urojonych (nie ważne z jakich powodów) to na Twoim miejscu rozważyłabym sterylizację.
      Ciąża urojona zawsze jest dużym hormonalnym przeżyciem i nie wpływa korzystnie na organizm i gospodarkę hormonalną, co dalej w przyszłości może doprowadzić do wielu chorób. Do najpopularniejszych zaliczyć można ropomacicze i raka sutków. Po doświadczeniach ze swoimi poprzednimi sukami wiem, że bezpieczniej jest wysterylizować sunię wcześniej, niż w podeszłym wieku podczas leczenia tych chorób. Dlatego swoją Nikitkę wysterylizowałam jeszcze jak była młoda, a Lolkę wysterylizuję jak podejmę definitywną decyzję, że już nie będziemy jej dopuszczać. Jeśli kiedyś suka dostanie ropomacicza to i tak tym to się skończy (sterylizacją).
      Dlatego proponuję Ci rozważenie tego i rozmowę z weterynarzem. Sterylizacja to nic strasznego - sunia błyskawicznie dochodzi do siebie i już następnego dnia o zabiegu przypominają tylko niewielkie szwy :) Charakter, zachowanie itp w przypadku samic się nie zmienia. A zabezpieczysz ją przed najczęstszymi chorobami, jakie dopadają na starość suczki, szczególnie te ze skłonnością do ciąż urojonych.
      Swoja drogą to bardzo ciekawe, czy to faktycznie Twoje dziecko tak na nią działa :)?

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że moje dziecko tak na nią działa...ona chce traktować je jak swoje, tak powiedział weterynarz. Sunia jest już dawno po sterylizacji (zrobionej w złym momencie cyklu) z racji ropomacicza. Obecnie leczymy ją także z powodu raka sutków (jest już po wycięciu jednego) :( zastanawiam się jak jej pomóc i nic nie przychodzi mi do głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, to naprawdę chyba macie poważny problem. A co proponuje dalej weterynarz? Może trzeba do jakiegoś specjalisty od tych tematów?

      Usuń
  6. Lekarz daje środek o nazwie Galastop i to rozwiązuje na jakiś czas temat... i to w zasadzie tyle.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super temat, świetny artykuł, marzy mi sie, zeby dotarł do wielu nieświadomych kupujących lub wybierających psa ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję - zachęcam do linkowania :)

      Usuń
  8. Ten artykuł szczególnie poleciłabym rodzicom małych dzieci, bo to przeważnie ich beztroska powoduje nieszczęśliwe wypadki, którym ulegają dzieci bawiące się ze zwierzętami( i nie mam na myśli tylko zabaw z psami) bez jakiejkolwiek kontroli i uwagi ze strony dorosłych!

    Nie dalej jak jesienią ubiegłego roku spotkał mnie podobny incydent jak autorkę bloga- całkowitej ignorancji mamy małej ok. 4 letniej dziewczynki.Byłam ze swoimi psami na wystawie w ilości 3 sztuki. Sama prowadziłam je na smyczach plus niosłam ekwipunek jak krzesełka, kocyk ,mąż w tym czasie przy sekretariacie wystawy odbierał dokumentację.Wokół nas pełno ludzi i psów, ścisk przy sekretariacie, ja z trzema JRT na smyczach sama(psy 5 minut wcześniej dopiero co opuściły samochód ,w którym spędziły parę godz. jadąc na wystawę). W pewnej chwili podbiega do mnie dziewczynka z piskiem, wymachuje rękami przed nosami moich psin padając przy tym na kolana , tak, że jej twarz znajduje się na wysokości głowy moich psów. Mama tej małej stoi nie opodal, obserwuje całe to zdarzenie, jest wyraźnie rozbawiona. Dochodzą mnie jeszcze piski mamy, że takie słodkie i malutkie russelki.Reaguję szybko i tłumaczę mamie, żeby zajęła się córką i ,że nie wolno pozwalać dziecku na takie relacje z obcymi zwierzętami. Dopowiedzcie sobie proszę sami jaka była reakcja mamy dziewczynki.
    Pozostaje mi tylko dodać,że jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt - na wystawie to norma. A tam psy są poddenerwowane, w tłumie, często zmęczone lub nawet pobudzone. A najlepsze są pytania rodziców, zwiedzających wystawę z dziećmi o kupno psa. "Mamo, tato - co to za piesek? Jaki słodki, mały!" a rodzić wtedy: "Przepraszam, czy ma pani takiego na sprzedaż?". Muszę przyznać, że wielokrotnie zdarzyło mi się coś takiego (może dlatego, że Lola jest bardzo mała). Nawet nie wiedzą jaka to rasa - ale wystarczy, że mały - to dla dziecka na pewno idealny. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie zna się na rasach - ale nie jestem w stanie zrozumieć, jak można chcieć kupić psa nie wiedząc o nim kompletnie nic, poza tym, że ładny. Szok.

      Usuń
  9. Bo to taki mały piesek to nic nie zrobi...:) Urocze. Psom nie należy ufać, jeśli chodzi o dzieci i odwrotnie zdecydowanie też!!! Należy liczyć się ze "zdaniem psa". Obserwować otoczenie. Kiedyś, jako dzieci mieliśmy przez wiele lat sąsiadów z owczarkiem. Znaliśmy się z tym psem od zawsze. Nawet raz na czas urlopu mieszkał z nami 2 tyg. Kiedyś brat jako kilkulatek poszedł, jak to często bywało do sąsiadów i owczarek był niespokojny jakiś. Nikt nie zareagował. Brat nawet go nie dotknął, a pies skoczył na niego kalecząc go w policzek (nie pamiętam czy zębami czy pazurami). Skąd? Jak? I brat miał wtedy z 7 lat, nie był raczkującym bąblem.
    Rok temu moja bratanica z kolei bawiła się na podwórku ze swoimi małymi psami, jak zawsze. Brat z żoną na sekundę weszli do domu i pekińczyk, ugryzł Małą w policzek.
    Oboje nie mieli "pretensji do psa", bo to pies i na szczęście podchodząc mądrze do tematu, stwierdzili, że nie zostawią już ich samych, bo zdawali sobie sprawę, że pies mógł być sprowokowany przez Małą.
    Ostatnio byłam świadkiem tego jak mój Gizmo dawał do zrozumienia, że dziecko mu nie odpowiada. Megi uwielbia dzieci, jest cierpliwa i fajnie się z nimi bawi. Gizmo podchodzi, jest przyjacielski, ale zdystansowany. Boi się o swoje wyłupiaste oczy... :D A dzieci chcą tych oczu dotykać. Ostatnio była u mnie moja kochana chrześnica. Ma niecałe 2 lata. Biegała po domu, bawiła się z Megi, ale chciała też z Gizmondem, który był już zmęczony i chciał spokoju. Za każdym razem jak Ola podchodziła, on odchodził. W końcu zapędziła go w kąt, że nie miał jak uciec. Chciała go pogłaskać (była naprawdę delikatna jak na małe dziecko, ani razu nie zachowała się tak, żeby zrobić jakąkolwiek krzywdę, więc to uśpiło naszą czujność). Gizmo odkręcał głowę, sam się odkręcał. W końcu doprowadzony do ostateczności kłąpnął swoimi lichymi ząbkami. Tuż przed Małą - ostrzegawczo. Zabrałam ją, dając Gizmondowi możliwość ucieczki.
    Ile osób w takich sytuacjach karałoby psa? Pewnie więcej niż myślimy. A co więcej mógł zrobić pies? Gdyby mógł, to by powiedział "Ej. Wkroczyła na moją przestrzeń, boję się. Zabierzcie tego dzieciaka, bo nie mam cierpliwości." I tak jak mógł to powiedział to. Nie atakował od razu. Pies to żywe stworzenie, które czuje, myśli i jako członek rodziny nawet przy małym dziecku, powinien mieć swoje prawa, które respektujemy wszyscy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakiś czas temu wyszłam na spacer z moim borzojem. To stabilny i zrównoważony pies, ale sama wiem jaką mam rasę i wiem, że na "małe-biegające" poluje. a przynajmniej jest mocno zainteresowany. Widząc idącą z naprzeciwka rodzinę z małym dzieckiem (ok. 3 lat) i shin-tzu na smyczy fleksi, zeszłam z moim psem z chodnika na trawnik. Niestety mój błąd, że na moment odwróciłam psa tyłem do przechodzących. Shin-tzu, prowadzony na smyczy przez dziecko (!) podbiegł do mojego psa. Borzoj się odwrócił i chciał złapać intruza - dla niego to przynęta, którą trzeba gonić. Potem zdarzenia potoczyły się błyskawicznie! Pani domu widząc "zaatakowanego" shinz'u pociągnęła za smycz i przy okazji przewróciła dziecko, a pan domu złapał mojego psa za tylne łapy i wraz ze mną trzymającą krótką smycz całą siłą przeciągnął po chodniku na odległość kilku metrów (pies już dawno przestał interesować się shinz'u, tylko wył z bólu). Dopiero moje wrzaski z poziomu chodnika otrzeźwiły tatusia. Puścił psa, za to zostałam w niewybrednych słowach zbluzgana i szowinistycznie obrażona, a nadto krewki pan obiecał mi zemstę lokalnych kolesi za krzywdę jaką mój pies wyrządził dziecku i rasowemu i baaardzo drogiemu pupilkowi. Wezwał policję, bo pies pogryzł dziecko. Panowie przyjechali i po sprawdzeniu faktów: dziecka nikt nie tknął, pies mój szczepiony, pan nie znał przepisów (chciał ścigania z urzędu i zabrania mi psa, udowadniał moją winę ponieważ rasy agresywne - dla niego borzoi do takich należy, bo duży - powinny chodzić w kagańcu), przyjęli zgłoszenie, sporządzili notatkę i na tym koniec. Zastanawiam się, dlaczego dorośli ludzie dają małemu dziecku do prowadzenia psa, nie zwracają uwagi na zachowanie psa i uważają, ze mały pies to nie pies, a zabawka. Nie winię shinzu, nie winię borzoja, ja zeszłam z drogi na bok, choć widać zbyt zaufałam innym dorosłym.Pozostał niesmak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesmak? Przepraszam, ale dla mnie to śmieszne.....Tak samo Pani jak i właściciele shin tzu nie zapanowaliście nad zwierzętami....więc po co winić kogoś??? W miejscowości w której Pani mieszka...czy to Urzad Miasta czy gminy poinformują Panią czy psy (bez względu na rasę) powinny chodzić w kagańcach
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja chyba wiem o co chodziło. Czasami są sytuacje, gdzie widzę, że ktoś odciąga swojego psa na bok. Obojętne czy mały czy duży ale dla mnie to sygnał, że nie powinnam podchodzić blisko z moim psem. Tutaj ten sygnał został zlekceważony. Ba, nawet naruszono granicę. Co z tego, że pies był bez kagańca? Thuria dała wyraźny znak, że nie chce konfrontacji. Odpowiedzialność to nie tylko nakładanie psu kagańca czy smyczy, ale także odczytywanie zachowań innych osób - ich ostrzeżeń czy chęci unikania kontaktu.
      Ile razy spotykamy się z sytuacją, że zabieramy swojego psa na bok, a ktoś idący z naprzeciwka mówi "spokojnie, mój nic nie zrobi!". A nie zapyta nawet, czy mój coś zrobi :)

      Usuń
  11. Oj tak niestety to wszystko prawda co piszą o bezmyślności ludzi... Czytając dziś Państwa komentarze dostrzegłam jak wiele błędów sama popełniałam. Nie dostrzegałam niektórych reakcji moich psów. Dziękuje za zwrócenie uwagi na potrzeby nie tylko dziecka ale i psa. Ponieważ mieszkałam z dwoma bardzo energicznymi pieskami(kundelkami) wiem jak bardzo takie pieski potrafią się wynudzić jak Pani jest w pracy. Zjedzona ścianka karton gips jest na to najlepszym dowodem. Niedawno moi szwagrowie kupili sobie niby labradora na 38m mieszkanie. Wcześniej pytałam się ich, czy wiedzą co robią, bo to duży pies i zarazem bardzo energiczny. Zlali mnie i stwierdzili, że zawsze chcieli mieć takiego psa. Wcześniej mieli psa po sąsiadach. 5 letnia suczkę, shar Pei. Dobrze ułożoną, wychowaną. Niestety zdechła im, gdyż najprawdopodobniej wcześniej tym ludziom bardzo chorowała-alergie pokarmowe, nerki. Wkrótce po tym postanowili, że kupią sobie labradora aby ugasić ból po tamtym psie. Myśleli, że szczeniak będzie tak samo ułożony jak tamten piesek. Oj jakie było ich zdziwienie, jak piesek był rozbrykany, nieusłuchany. Poprzedni właściciel powiedział im że piesek do szóstego miesiąca może załatwiać się w domu więc nie chciało im się z nią wychodzić. Bo po co... później się nauczy. Brak słów... Pies nie potrafił załatwiać się na trawie bo był przyzwyczajony do siusiania na panelach. Jak się załatwiała to tylko na chodniku. Ja byłam z nią kilka razy na spacerze, bo szwagrom nie chciało się schodzić z czwartego pietra, z gościny u teściowej, gdy ewidentnie pies szukał miejsca aby się załatwić. Woleli po nim posprzątać. Jak zeszłam z nią przed blok i weszłam z nią na trawę, to zaczęła szaleć, skakać, wyrywać się. O mały włos nie wyślizgnęła mi się ze smyczy. Byłam w szoku co się z tym psem dzieje. Było widać że chce się bawić ale to było przerażające a nie zabawne. Chwile później udało mi się ją uspokoić i dalszą część spaceru szła mi przy nodze. Spokojnie. Ale nie zapomnę tego. Widać było, że piesek(4,5miesiaca) jest mądry i ewidentnie potrzebuje konkretnych wskazówek. Po długim czasie, od ostatniego naszego spotkania okazało się, że pies jest bardzo rozbrykany. Z racji tego, że strasznie się nudzi i chce być zauważony, zrobił tyle szkód w mieszkaniu szwagrów, że niestety pozostaje im tylko gruntowny remont. Powydrapywane dziury w ścianach wraz z wyciągniętymi kablami, panele do wymiany z racji załatwiania się na nie. Szwagierka nie miałaby żadnych skrupułów aby ją oddać do schroniska, bo nie daje sobie z nią rady. Szwagier nie chce ale sadze, że pewnie pies i tak tam trafi. Przykre, że oni nie widza w swoim działaniu z tym psem żadnej swojej winy. Nie kwapili się nawet aby poczytać o tej rasie, choć i tak okazało się, że to mieszaniec. Jak powiedziałam szwagierce, że ją ostrzegałam to powiedziała mi, że tamta suczka (shar pei) też nie była mała ale była spokojna. Ja jej na to, że to była inna rasa, a ona-co to za różnica. Aż strach się bać. Przykro mi, że takich ludzi jest tak strasznie dużo i ich głupota aż przytłacza. Wiem, że ja też popełniałam wiele błędów jeśli chodzi o wychowanie psów ale potrafię je teraz spokojnie dostrzec i wyciągam z nich wnioski. Zauważyłam również, że jeżeli jest się konsekwentnym w wychowywaniu dzieci to wychowanie psa staje się prostsze. Trochę głupie porównanie ale jakby instynktownie wie się co należy zrobić w niektórych sytuacjach. Czy ktoś też coś takiego zauważył?? Nawet zwierze inaczej reaguje na Twoją stanowczość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witajcie, świetny temat, świetne komentarze, jednak widać ze tych przytomnych rodziców, którzy chcą pod swoim dachem oprócz dziecka mieć psa jest więcej. W takim razie zadam Wam pytanie, może ktoś z Was ma psa ras które biorę pod uwagę. Mam dwoje dzieci, jedno 5 lat, drugie 3lata, Starsze jest niepełnosprawne, tzn ruchowo jest ok, choc dużo dalej niż rówieśnicy, ma zaburzenia ze spektrum autyzmu. Nie jest to typowy autystyk, ma bardzo obciążony wywiad neurologiczny i wyniki problemów okołoporodowych przejawiają się w wielu deficytach rozwojowych. Teraz o mnie: jestem zakochana w dogach niemieckich, z doświadczeniem w układaniu ich (drugi z moich nieżyjących psów zawitał pod mój dach na etapie planowania dziecka i całe szkolenie było ustawione na akceptację i współpracę z dzieckiem, udało się, niestety jak pierwsze dziecko miało trochę ponad rok zachorował i nie było dla niego ratunku).Przeżyłam to bardzo, tak jak odejscie pierwszego doga. Generalnie nie bardzo widzę siebie z innym psem, ale moja matczyna intuicja i wiele medycznych doniesień podpowiada mi, że dzieci mają już na tyle rozumu i masy, że przyszedł czas na psa. I oczywiscie myślę o dogu, a raczej opędzam się od tych myśli, bo: krótko żyją i bardzo boję się ze inwestując w psa mnóstwo czasu i pieniedzy (dogoterapia - uprawnienia), mogę dobrze nie zakończyć szkolenia lub niewiele z niego "wyciągnąć", zatem chciałabym, żeby żył dłużej niż przecietnaz długość życia dogów czyli powiedzmy 8 lat (choc mój pierwszy miał na karku prawie 12!). Śledząc - pomimo iz juz dłuższy czas nie ma z nami dogów - hodowle, mioty itd widzę jak te psy szybko odchodzą, chodzi tu też o względy humanitarne - gdybym jednak zdecydowała sie na doga i gdyby miał jako np 4latek zejść nie wyobrażam sobie jak miałabym to wytłumaczyć dzieciom, zwłaszcza temu choremu, który kocha psy (pewnie pamięta:-)...Więc zaczęłam, pomimo tego zadożenia dopuszczać myśli o innych rasach. I tu chciałabym Waszych opinii o tych rasach, jako psach do dzieci i do dogoterapii: gończy szwajcasrki, wyżeł węgierski, wyżeł weimarski, wyżeł z Owernii. Dopuszczałam tez labka lub goldena (wyłącznie pod dziecko), ale przeraża mnie sierść, a zwłaszcza podszerstek. Podobno sznaucery nie gubią sierści i pod warunkiem wytrymowania dwa, trzy razy do roku i to daje im punkty oraz to że olbrzym jest duży, tak jak ja lubię i w dodatku ponoć sierściuch sznaucera nie alergizuje alergików, którzy kichają i płaczą np po kontakcie z seterem i goldenem. To tak na wypadek gdyby któres z dzieci załapało alergię. (starszy ma taką nie do konca zdiagnozowaną astmę, wiec lepiej nie wywoływać wilka z lasu). W kazdym, razie, zeby sprostować: to ja jestem psiarą, mąż tez i pies ma być dla nas, a dla dzieci, zwłaszcza chorego ma być wsparciem wielu terapii. Co sądzicie o tych rasach i celach jakie stawiać będę przyszłemu psu. MOje obawy to odnosnie gonczego, że bedzie wypuszczał się w las za zwierzyną, czy sladem, w sumie podobnie z wyżłami, o sznaucerach wiele nie wiem. Moze macie jeszcze jakiś inny pomysł jaką rasę wybrać, żeby pies był szczęśliwy, był dla mnie podporą w terapii dziecka, (chodzi głównie o odwrażliwienie dotykowe, usprawnienie fizyczne- przewrotki z psem, zabawy piłą, kijami, sznurami itd). Proszę o opinie o wspomnianych rasach. PS oczywiście podpisuję się pod większością wypowiedzi, wiec o tym nie wspominam i cieszę się, że nie wszystkie mamy są takie, jak ta wspomniana np z wystawy:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam siedmiolatka, kundla, sharpeia i dwa dogi, najmniej cierpliwości ma .. kundel. Z molosami można zrobić wszystko - oczywiście w granicach rozsądku! Poza tym, dog niemiecki jako towarzysz dla dziecka to kiepski pomysł ze względu na jego gabaryty - a dogi bywają skoczne i głupawe :) Najlepiej z mojego stada wypada shar-pei, oaza cierpliowości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tym warczeniem przy misce na dziecko to ja bym zrobiła tak, że to dziecko podaje psu miskę i to od początku kiedy bierzemy psa. No chyba, że jest za małe jeszcze, to przynajmniej na początku by asystowało przy podawaniu miski. Wtedy pies skojarzy dziecko tak, że chce mu ono coś dać, a nie cos zabrać. No ale położyć dodatkową porcje koło miski też dobry pomysł, bo też na tej samej zasadzie bazuje - pies skojarzy dziecko z dawaniem jedzenia, a nie bedzie sie bał odebrania mu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam...znalazłam przypadkowo ten blog szukając kolejnego psiego "członka naszej rodziny":) Mam 6letnią córke.. dwuletnią suke owczarka niemieckiego wzieta ze schroniska w wieku trzech miesiecy... i rocznego mixa Cane corso i sznaucera olbrzyma którego dostałam od znajomego tez jak miał trzy miesiace:) Jak to przy dziecku bywa jest i zabawa i spacery i wylegiwanie sie na kanapie. Nie wiem czy to wynika z faktu iż oba pieski były od malego z moim dzieckiem czy z ich naprawde super charakterków ale konfliktów nigdy nie było...ani z jednym ani z drugim....dlatego zgadzam sie ze stwierdzeniem ze nie rasa ale wychowanie..zachowanie i obopulny szacunek psa i dziecka sa najważniejsze. Tak suka jak i pies bezproblemowo znosza asystująca córke przy ich miskach... nigdy nie zdażylo się zadne warkniecie nie mówiąc o kłapnięciu pyskiem na Amelcie. Ale oczywiście córka od początku (czyli od pojawienia sie pierwszego psiaka) była uczona ze nie wolno mu dokuczac ciagnąc za uszy czy uprzykrzać zycia innymi niewybrednymi zabawami..w efekcie.. razem biegają po ogrodzie.. bawią sie w przeciaganie liny.. gdzie Kora(suka) zawsze staje w opozycji do Bruna(psa) co wygląda przekomicznie bo Amelka z jednej strony z Korą ciągnął line a z drugiej Bruno siłujący sie z nimi obiema:)
    A spacery.... o sielance nie można tu w żadnym wypadku mówić...choć ekscesów też nie ma.... Ponieważ suka chodzi pieknie na smyczy czesto to wąłśnie córka dostaje smycz do reki...jest tylko jedna zasada... w momencie kiedy zauwaza innego psa oddaje smycz mnie... mimo iż Kora nigdy nawet jej nie pociągneła ja mam po prostu ograniczone zaufanie do psa idacego z naprzeciwka nawet jesli jest to pies na smyczy z kagańcem i z właścicielem ktory go krótko trzyma. Co sie tyczy BRuna... wychodzi na spacery z nami ale tylko mąż jest w stanie nad nim zapanowac na tymże spacerze.... z racji swojego temperamentu i siły nie dała bym rady go utrzymac mimo koczatki. Jego ekscytacja(bo nie agresja) innym psem jest tak ogromna że nie jest w stanie spokojnie iśc przy nodze i za wszelką cene chce obwąchac kolege idacego po przeciwnej stronie.
    Podsumowując... w czasach szczenięcych jak każdemu psiakowi zdarzały sie pogryzione buty czy poduszka w strzepach..... ale wraz z wiekiem i wspolnym wychowywaniem i dorastaniem tak naszej córki jak i nas do roli opiekuna i przyjaciela naszych piesków stwierdzam ze pies bez względu na rase jest najlepszym towarzyszem dla dzieci jak i dorosłych.. najważneijsza jest tylko wspolna socjalizacja :)
    Pozdrawiam wszystkich milośników psów:)

    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno,
      bardzo dziękuję za post. To fantastyczne, że tak fajnie się dogadujecie. Swoją drogą - podziwiam Cię za odwagę w kwestii adopcji tak dużych psów przy małym dziecku ;) Dla wielu nawet mały piesek jest wtedy dużym problemem i często otrzymuję maile, gdzie oddać takiego psa... Tym bardziej cieszy taki post, jak powyższy :)

      Usuń
    2. Ja właśnie rozważam Cane corso i sznaucera olbrzyma a zonie sie podobają owczarki niemiecki. Moze Mogła byś Aniu sie zemną skontaktować chciał bym porozmawiac z toba o tych psach moj email: maleclukas@gmail.com

      Usuń
  16. Ja posiadam wraz z rodziną kilkunastoletnią suke to sarenka nie wiem jak sie typowo nazywa po wyprowadzeniu z domu rodzinnego na swoje została z nami u nas jest jej najlepiej po prostu. Ja osobiście boje sie dużych a raczej bałem. Zmieniłem nastawienie po kontaktach z suka Amstafa Szalała no mim punkcie. Przeprowadziliśmy sie z rodzina nad moze mamy jakies 100m do plazy i chcieli byśmy psa do zabaw często spacerujemy a nasza suka już nie nadaje się do aportowania po prostu nie widzi patyka zracji wieku. Według kryteriów jakie oczekujemy wyskoczyły mi takie oto typy psów:Cane Corso,Owczarek szkocki krótkowłosy (Collie Smooth),Bulterier miniaturowy,Chart polski,Bouvier des Flandres,Ogar polski,Polski owczarek nizinny,Pinczer miniaturowy,Sznaucer olbrzym czarny i pieprz i sól. Zależy mi na tym by pies za bardo nie liniał i nie był to mały piesek. Był skory do zabawy i bym mogł go spuścić ze smyczy na plaży.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam psa ze schroniska, mix amstaffa. Jak wszystkie bullowate, pełen energii, dynamiczny, odporny na ból, skierowany na człowieka. Ma kontakt z dziećmi, małymi, większymi, niepełnosprawnymi i jest ich świetnym kompanem. Nie spuszczam z oka ani jego, ani dzieci podczas wspólnych zabaw. Sama zostałam ugryziona przez psa niewiele większego do jamnika. Skończyło się to szyciem i długim leczeniem. Na co dzień zajmuję się też innymi dużymi psami i mam z nimi same dobre doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pies, to pies. Nie człowiek. A ludzie bardzo często popełniają błąd, traktując swojego psa, jak człowieka, czyli zakładając, że ich pupil myśli jak człowiek. A nie myśli. Bo myśli po psiemu i po psiemu reaguje. Jeśli się tego nie rozumie, to robi się wielką krzywdę i zwierzakowi, i sobie. Zanim się weźmie psa - czytać, czytać i jeszcze raz czytać. A ze zwierzakiem nie zaszkodzi iść do szkoły. Głównie, żeby SIEBIE nauczyć postępowania z psem.
    A co do "bezpiecznych ras" - mam goldena, wziętego z hodowli psów do dogoterapii, który nienawidzi dzieci. Nic mu nie zrobiły. Nigdy nie były z nim same. Przez jakiś rok było wszystko ok, a potem pies stwierdził, że mu nie pasuje. I niestety - dzieci musiały nauczyć się szacunku dla jego decyzji, a on musiał się nauczyć wspólnego życia z nimi. Chociaż na dystans. Mieszkamy razem 10 lat. Doskonała szkoła życia.

    OdpowiedzUsuń